Polak rozwiązuje problem irlandzkiej służby zdrowia

Często innowacja polega właśnie na tym, że nie naprawiamy tego, na co zwyczajowo narzekamy, ale potrafimy dostrzec coś obok - inne wyzwanie, inny potencjał, inną możliwość, która pozwala nam nie walczyć z wiatrakiem, ale obejść go. INNO-wacja społeczna polega na tym, że znajdujemy INNE rozwiązanie.

Zamknięte w styczniu gabinety niektórych lekarzy rodzinnych stają się powoli nową świecką tradycją. Trochę tak, jakby trudne noworoczne negocjacje były wpisane w system opieki zdrowotnej w Polsce – ten system tak ma, że raz na rok powoduje taki właśnie kłopot. Ale nikt jakoś nie chce tego uznać i co roku borykamy się z podobnym problemem, tylko inaczej uzasadnianym. Raz otwarcie mowa jest o pieniądzach, kiedy indziej o niekorzystnych pakietach lub o zwiększaniu obowiązków. Fakt jest faktem, że co roku pewna grupa pacjentów nie może skorzystać z opieki medycznej u swoich lekarzy rodzinnych.


Wiele innowacji społecznych pojawia się właśnie w takich sytuacjach. Kiedy system nie działa lub poważnie szwankuje. Jednak początkiem wypracowania nowych rozwiązań jest uczciwe przyznanie, że w systemie jest wada. Dostrzeżenie i uznanie luk, błędów i porażek jest kluczowym elementem procesu innowacji.

Tak, ten system, co roku prowadzi do kryzysu. Nie oznacza to, że cały system jest zły. Więcej, niekoniecznie należy naprawiać akurat ten kryzys i skupiać się na jego bezpośrednich przyczynach. Często innowacja polega właśnie na tym, że nie naprawiamy tego, na co zwyczajowo narzekamy, ale potrafimy dostrzec coś obok - inne wyzwanie, inny potencjał, inną możliwość, która pozwala nam nie walczyć z wiatrakiem, ale obejść go.

Innowacja społeczna polega na tym, że znajdujemy inne rozwiązanie.

Jeśli na przysłowiowej Stalowej kradną, to trzeba zrobić monitoring, myślimy tradycyjnie, a innowator powie, ale chwila, dlaczego kradną, może się nudzą, może nie znają tych, którym kradną, więc łatwiej im kraść, może tam jest łatwiej kraść, bo sąsiedzi nie reagują…. Tak powstaje nowy pomysł na stary problem. Hector Castillo Berthier w Meksyku, na takiej właśnie meksykańskiej „Stalowej”, stworzył centrum kultury pod nazwą Latający Cyrk, gdzie młodzi ludzie ze skłóconych ze sobą gangów razem prowadzą radio, grają muzykę, malują grafitti i poprzez różne formy sztuki ćwiczą dialog, współpracę i porozumienie. Nie kradną.

W służbie zdrowia też się da. Ot, choćby taki dostęp do profesjonalnej opieki psychologicznej.

Krystian Fikert skończył psychologię i po studiach, jak wielu absolwentów z Polski, wyjechał do Irlandii, gdzie przez jakiś czas był… barmanem. Pracując w pubie, a później w Google, Krystian odkrył, jak bardzo często Irlandczycy poszukują pomocy psychologicznej i jak droga i niedostępna jest profesjonalna pomoc w tej materii. Prywatna wizyta u psychologa to w Irlandii koszt między 100 a 200 EUR – to dużo, nawet tam. Pomoc w ramach państwowej służby zdrowia jest udzielana zbyt wolno. Jest wielu pośredników, oprócz lekarza rodzinnego, jest jeszcze pielęgniarka środowiskowa, i często zanim pacjent doczeka się wizyty, podejmuje niebezpieczne (dla siebie lub dla innych) działania wynikające ze złego stanu psychicznego.

Dlatego Krystian stworzył swój własny model biznesowy - MyMind, w ramach którego dostęp do pomocy psychologicznej jest szybki i możliwy również dla osób o dużo niższych dochodach. Dzieje się tak dzięki finansowaniu hybrydowemu (w skrócie - finansowaniu z różnych źródeł, takich jak darowizny, działalność biznesowa, granty etc. Przeczytaj więcej o idei finansowania hybrydowego ), pracy wolontarystycznej lekarzy, psychologów i terapeutów oraz dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii. W Irlandii centra pomocy psychologicznej MyMind działają w czterech lokalizacjach. Ostatni gabinet, w Limerick, otwierała Pani Minister Kathleen Lynch.

Od 2014 roku z inicjatywy Krystiana i Marii Staszczuk-Krystew, także w Warszawie działa Fundacja MyMind Polska, która wdraża u nas model sprawdzony w Irlandii i już planuje otwarcie oddziałów w kolejnych polskich miastach.

Marzy mi się sytuacja, w której, kiedy opadnie już pył bitewny i zakończą się negocjacje, a polscy pacjenci będą mogli spokojnie korzystać z pomocy lekarskiej, również nasz rząd, tak jak zrobił to rząd Irlandii, nie będzie bał się zasięgnąć języka u wybitnych innowatorów społecznych. I żeby politycy znaleźli w sobie moc, aby rozważyć ich inne, inno-wacyjne propozycje w problematycznych kwestiach, nie kwitując ich tradycyjnym „my to wiemy, tak, tak, ale tak się u nas nie da”.

Da się, trzeba tylko (aż!) wśród formalności i politycznych zabiegów, znaleźć odwagę do prawdziwej zmiany. Takie marzenie na Nowy 2015 Rok…
Trwa ładowanie komentarzy...